Imigranci w Europie

Demograficzne czynniki dyktatury przyjemności sprawiają, że socjalliberalni „władcy świata” promują tolerancjonizm. Nie ma rąk do pracy, a więc trzeba sprowadzać trzecioświatowców do roboty.

Dlatego ideologia tolerancjonizmu uzewnętrznia się multikulturalizmem. Ten ostatni służy jako kontekst i narracja cywilizacyjna, w ramach której ściąga się z Trzeciego Świata niekompatybilnych kulturowo niewolników (powiedzmy: tanią siłę roboczą), aby w miejsce wymagających więcej tubylców harowali w celu utrzymania przy życiu państwa opiekuńczego dla starzejących się w zastraszającym tempie ludów europejskich oraz jego biurokratycznych władców, bazujących na systemie „kapitalizmu” kolesiowskiego.

Państwo opiekuńcze to łapówka od tolerancjonistycznych elit, aby lud się nie buntował, wegetując w sztucznym dobrobycie na kredyt. Klasyczne panem et circenses. Bez stałego przyrostu demograficznego nie ma rąk do pracy, a dyktatura przyjemności zniechęca do posiadania dzieci. Dzieciaki to koszty i kłopot. Dzieci przeszkadzają w używaniu przyjemności – no, chyba że się jest pedofilem.

Brak dzieci to brak przyszłych pracowników, brak środków na utrzymanie starszego pokolenia oraz na biurokratów. Niż demograficzny to spadek wpływów z podatków. Stąd zapotrzebowanie na trzecioświatowców. Stąd w Unii Europejskiej, USA, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii – na tzw. Zachodzie – musi panować tolerancjonizm, który niszczy i podminowuje esencję tego, co stworzyło i podtrzymuje Zachód: cywilizację łacińską, wywodzącą się z Jerozolimy, Aten i Rzymu, a kształtowaną przez dwa tysiące lat przez chrześcijaństwo.

Tolerancjonizm bowiem wypaczył znaczenie słowa „tolerancja”. Pojęcie to oznacza naszą niechętną i warunkową zgodę na współżycie ze zjawiskami, z którymi się nie zgadzamy. Ale tolerancjoniści upierają się, że tolerancja to aprobata. Nie tylko wymusza się na nas zgodę, ale musimy się wręcz cieszyć wszelkimi patologiami, które nam narzuca tolerancjonizm jako normy socjalliberalne.

Mamy tolerować wszystko i wszystkich oprócz tych, którzy są „nietolerancyjni”, a więc oprócz obrońców cywilizacji łacińskiej i chrześcijaństwa. Przeciw nim stosujemy nihilizm kulturowy, opluwając, wyszydzając i niszcząc tradycję i historię cywilizacji europejskiej, a szczególnie państw narodowych. Nie ma świętości wywodzących się z tradycji.

Natomiast tolerancjonizm unowocześnił stare herezje, promując rozmaite patologie społeczne. Symbolizuje je zwykle Inny, czyli w postmodernizmie proletariat zastępczy – rozmaite ofiary „heteronormatywnego” (czyli normalnego) systemu stworzonego i prowadzonego przez biały patriarchat. Ten trzeba niszczyć.

5 KOMENTARZE

  1. co za debil takie kocopoły zamieszcza? pewnie ten sam, co twierdzi, że „brakuje pracowników”?

    wszyscy francuzi i niemcy pracują na zasiłki dla ciapatych, którzy nic nie robią! gdzie tu „brak rąk do pracy”?

  2. Fakt, tu nie chodzi o „ręce do pracy” bo 90% tych nachodźców nie pracuje, ale drenuje zachodnie systemy socjalne. Tu chodzi o zniszczenie państw narodowych, tożsamości narodowej, o uzyskanie bezkształtnej masy łatwej do zniewolenia. To jest odwieczny, mokry sen marksistów: stworzenie nowego człowieka sowieckiego. Islam jest tu użyty instrumentalnie aby zniszczyć fundamenty cywilizacji łacińskiej które są oparte m.in. na chrześcijańskiej etyce.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here