„Przysięgam Panu Bogu Wszechmogącemu, że na powierzonym mi stanowisku urzędowym przyczyniać się będę w mym zakresie do ugruntowania wolności, niepodległości i potęgi Rzeczypospolitej Polskiej, której zawsze wiernie służyć będę; wszystkich obywateli kraju w równym mając zachowaniu, przepisów prawa strzec będę pilnie, obowiązki mego urzędu spełniać gorliwie i sumiennie, polecenia mych przełożonych wykonywać dokładnie, a tajemnicy urzędowej dochowam. Tak mi Panie Boże dopomóż”. Pod takim oto tekstem przysięgi urzędniczej (roty) 6 lutego 1925 roku swój podpis złożył Adam Bederski. Najbliższa przyszłość pokazała, że piastując urząd starosty lubawskiego oraz wicekomisarza w Komisariacie Rządu w Gdyni, przysięgi nie dochował.

Adam Bederski urodził się w roku 1893 w Poznaniu, gdzie ukończył gimnazjum i uzyskał maturę. Potem studiował filozofię w Berlinie i Monachium, a po I wojnie światowej, już w odrodzonej Polsce, na Uniwersytecie Poznańskim. Zafascynowany ekspresjonizmem, zaczął pisać wiersze – zadebiutował podczas I wojny światowej na łamach krakowskiej „Krytyki” utworem „Poema o człowieku zwykłe”. W latach 1917-1920 współpracował z poznańskim „Zdrojem” i należał do grupy artystycznej „Bunt”. Bederski ostro przeciwstawiał się tradycji młodopolskiej, opowiadając się, jak twierdzą znawcy zagadnienia, za – cokolwiek by to miało znaczyć – „kubistyczną odmianą ekspresjonizmu”. Pisanie poezji nie przynosiło mu profitów, toteż bez zbytniego grymaszenia przyjął posadę bibliotekarza na Uniwersytecie Poznańskim, jednocześnie szefując wydziałowi prasowemu Związku Obrony Kresów Zachodnich. W związku z tym, że pociągała go praca w administracji państwowej, nie wahał się ani minuty, gdy zaproponowano mu etat na stanowisku referenta w Urzędzie Wojewódzkim Pomorskim w Toruniu (obowiązki referenta pełnił od 6 lutego 1925 do 5 maja 1927 r.). Tutaj wyrobił sobie odpowiednie znajomości i 6 maja 1927 roku został starostą powiatu lubawskiego z siedzibą w Nowym Mieście Lubawskim.

Dyktatorskie zapędy

Jako starosta Bederski przejawiał dyktatorskie zapędy, starając się całkowicie ignorować opozycję antysanacyjną w powiecie lubawskim (Stronnictwo Narodowe i Narodową Partię Robotniczą). Opinie przełożonych w rodzaju: „Uzdolniony do pełnienia służby przy władzach wyższych” tylko wbijały go w pychę i spowodowały, iż uwierzył w swoją nieomylność. Przekonany o własnej wyjątkowości, podjął cały szereg decyzji, które przyczyniły się do ruiny finansowej powiatu lubawskiego. W lutym 1933 roku, podczas obrad senackiej komisji skarbowo-budżetowej, głos w sprawie polityki prowadzonej przez byłego już starostę lubawskiego (Bederski przestał nim być 31 maja 1931 r., a w momencie posiedzenia wzmiankowanej komisji senackiej pełnił obowiązki starosty powiatowego w Płońsku) zabrał ksiądz Feliks Bolt, senator Klubu Narodowego. Ks. Bolt, w obecności pana płk. Bronisława Pierackiego, ministra spraw wewnętrznych, przytaczał przykłady „radosnej twórczości” byłego włodarza lubawskiego: „Starosta Bederski (…) obciążył w ciągu kilku lat swego urzędowania powiat długiem około trzech czwartych miliona złotych. Nadużywał swej władzy, nie dopuszczając komisji rewizyjnej do badania rachunków Powiatowej Kasy Komunalnej i Komunalnej Kasy Oszczędności. Gospodarka w przedsiębiorstwach powiatowych, w cementowni i cegielni, była bardzo lekkomyślna. P. starosta nie dopuszczał żadnych kontroli. Kazał sobie wypłacać różne sumy jako diety, na urządzanie śniadań itd. Utrzymywał dwa samochody na koszt powiatu, a w jednym roku na benzynę i olej wydał 9 tysięcy złotych [ok. 90 tysięcy dzisiejszych złotych – S.S.]. Wszelkie zażalenia” – skarżył się mówca – „które kierowano do województwa, nie odnosiły żadnego skutku. Po kilku latach takiej dzikiej gospodarki został przeniesiony na wicekomisarza do Gdyni [był nim od 1 czerwca 1931 do 13 lipca 1932 roku – S.S.], czyli otrzymał awans, zaciągnąwszy jeszcze poprzednio, przed wyjazdem, znaczniejszą pożyczkę w Komunalnej Kasie Oszczędności, której dotychczas nie zwrócił. Za następcy jego nie udzielił sejmik powiatowy absolutorium za rok 1930. Z tego powodu posiedzenie sejmikowe zostało rozwiązane, a dyskusja nad rządami i gospodarką p.Bederskiego nie została dopuszczona” (relacja „Stosunki na Pomorzu w oświetleniu księdza Bolta”, zamieszczona w „Słowie Pomorskim”, nr 31 z 8 lutego 1933 r.). Uzupełniając ten katalog „grzechów gospodarczych” pana starosty sporządzony przez ks. Bolta, nadmieńmy jeszcze, że ową cegielnię wymienioną w przemówieniu duchownego samorząd na polecenie Bederskiego kupił po cenie trzykrotnie wyższej od ceny oferowanej wcześniej nabywcom prywatnym!

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here