W 1924 r. grupa piłsudczyków, wśród których znajdowali się Walery Sławek, Kazimierz Świtalski oraz Stefan Starzyński, utworzyła organizację pod nazwą Konfederacja Ludzi Pracy. Ich projekt programu zawierał m.in. następujące słowa: „Bezpośrednia działalność rządu i samorządu w dziedzinie wielkiego przemysłu i handlu powinna stale się rozwijać, a państwo skupiać winno w swym ręku coraz większą ilość przedsiębiorstw tego typu, zwiększając swój udział w przedsiębiorstwach prywatnych”.

Już tylko to jedno zdanie świadczy o wielkim radykalizmie w kwestiach gospodarczym, ale nie powinniśmy być tym zaskoczeni, skoro źródło owego radykalizmu tkwiło w przeszłości autorów; przeszłości związanej z ruchem socjalistycznym. I choć zerwali z różnymi organizacjami socjalistycznymi, to jednak pozostały w nich, jak to celnie określił wybitny ekonomista i jeden z liderów endecji, prof. Roman Rybarski, „różne nałogi socjalistyczne”.

Sam Starzyński szczerze przyznawał, iż niebagatelny wpływ na idee ekonomiczne głoszone przez piłsudczyków wywierała doktryna marksistowska. Przejęcie władzy przez Piłsudskiego i jego zwolenników umożliwiło realizację wizji ekonomicznych nakreślonych w projekcie programu Konfederacji.

Starzyński, najbardziej radykalny głosiciel etatyzmu, swoje ekonomiczne credo zawarł w artykule Program Rządu Pracy w Polsce, opublikowanym w czasopiśmie „Droga” w 1926 r. Artykuł ów głosił tezę, którą śmiało możemy streścić jednym zdaniem: Jak najwięcej państwa w gospodarce, jak najmniej inicjatywy prywatnej. Jednocześnie publikacja Starzyńskiego stała się impulsem do utworzenia I Brygady Gospodarczej.

I Brygada Gospodarcza – tak potocznie określano grupę zwolenników etatyzmu, w głównej mierze rekrutujących się spośród urzędników Ministerstwa Skarbu. Spośród nich należy wymienić: Wacława Fabierkiewicza (dyrektora Departamentu Ceł Ministerstwa Skarbu), Romana Góreckiego (generała, prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego), Aleksandra Ivankę (naczelnika Wydziału Podatków i Finansów Samorządowych w Departamencie Podatków Ministerstwa Skarbu), Józefa Kożuchowskiego (wiceministra przemysłu i handlu) i Czesława Pechego (szefa Sekretariatu Ministerstwa Przemysłu i Handlu).

Towarzysz Starzyński

Niekwestionowanym przywódcą I Brygady Gospodarczej był Starzyński. Na ogół pamiętamy go jako komisarycznego prezydenta Warszawy i jej komisarza cywilnego podczas oblężenia we wrześniu 1939 roku. Ekonomista i dzielny żołnierz – uczestnik walk podczas I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Po zamachu majowym, w wieku 33 lat zaczął robić błyskotliwą karierę: urzędnik ds. szczególnych zleceń przy Prezesie Rady Ministrów, wiceminister skarbu, poseł na Sejm z listy BBWR (potem senator).

Ten ambitny polityk, lubiący być popularnym, często postępował w sposób apodyktyczny i nie znosił żadnej krytyki wobec swojej osoby. Ciekawy incydent, ukazujący Starzyńskiego w niezbyt korzystnym świetle, opisał Edmund Moszyński, dziennikarz „Czasu”: „Byli publicyści, którzy krytycznie oceniali metody działania prezydenta i prowadzoną przez niego gospodarkę miejską.

„Czas” pierwszą swoją kampanię publicystyczną, po przeniesieniu redakcji do Warszawy [z Krakowa – S.S.], skierował właśnie przeciwko Starzyńskiemu, poddając w cyklu artykułów krytyce jego działalność jako prezydenta miasta Warszawy. W odpowiedzi Starzyński uciekł się do represji administracyjnych. Przysłał mianowicie do drukarni, która znajdowała się przy ul. Szpitalnej 1, komisję. Komisja ta orzekła, że drukarnia zagraża bezpieczeństwu domu i nakazała ją zamknąć. Co prawda była ona zacofana, ale żadnego zagrożenia nie stanowiła. Jej zamknięcie było więc typową zemstą”.

Niekwestionowanym przywódcą I Brygady Gospodarczej był Starzyński. Na ogół pamiętamy go jako komisarycznego prezydenta Warszawy i jej komisarza cywilnego podczas oblężenia we wrześniu 1939 roku. Ekonomista i dzielny żołnierz – uczestnik walk podczas I wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Po zamachu majowym, w wieku 33 lat zaczął robić błyskotliwą karierę: urzędnik ds. szczególnych zleceń przy Prezesie Rady Ministrów, wiceminister skarbu, poseł na Sejm z listy BBWR (potem senator). Ten ambitny polityk, lubiący być popularnym, często postępował w sposób apodyktyczny i nie znosił żadnej krytyki wobec swojej osoby.

Kiedy sanacja przejęła władzę, w jej polityce gospodarczej pojawiły się dwie tendencje: oficjalna i nieoficjalna. Ta pierwsza przejawiała się w wolnorynkowych deklaracjach premiera Kazimierza Bartla. Tą drugą reprezentowali doradcy premiera, tzw. mała rada ministrów, wśród których czołowym specjalistą ekonomicznym był Starzyński. Wywierała ona przemożny wpływ na zastosowanie w praktyce życia gospodarczego elementów ingerencji państwa.

Ciekawa sprawa – im więcej przykładów ingerencji państwa w gospodarkę, tym coraz bardziej stanowczo premier i ministrowie odżegnywali się od przypisywanego im etatyzmu; na przykład Gabriel Czechowicz, minister skarbu, w wystąpieniu sejmowym z 1928 r. mówił: „Wobec urabianej przez pewien odłam prasy opinii, że rząd zmierza do etatyzmu, oświadczam, że etatyzm nie jest celem polityki rządowej, lecz odwrotnie, w rządzie jesteśmy zgodni, że przyszłość Polski leży w rozwoju inicjatywy prywatnej”.

Tak więc premier i ministrowie musieli ważyć słowa, ale już członkowie I Brygady Gospodarczej nie byli do tego zobligowani. Guru ówczesnej polskiej prywatnej przedsiębiorczości, wieloletni poseł i prezes Centralnego Związku Polskiego Przemysłu, Górnictwa, Handlu i Finansów Lewiatan, Andrzej Wierzbicki w swoich wspomnieniach pisał, że I Brygada Gospodarcza „była to grupa bardzo wpływowa, stojąca daleko bliżej marszałka Piłsudskiego niż premier Bartel.

Głównym elementem ideologii I Brygady Gospodarczej był etatyzm, etatyzm w jego odmianie skrajnej, wręcz karykaturalnej”. Dalej Wierzbicki charakteryzuje stosunek tej grupy do polskich przedsiębiorców i warto przytoczyć te uwagi, ponieważ stanowią one ważny przyczynek do rozważań nad psychiką, mentalnością polityków sanacyjnych. „Pierwsza Brygada Gospodarcza przypuściła frontalny atak na prywatną inicjatywę w Polsce. 

Rzucając najcięższe oskarżenia na całe środowisko polskich przemysłowców, ludzie Frontu Gospodarczego uznali się za jedynych w kraju reprezentantów patriotycznego nurtu w gospodarce. Zarzucili całemu w Polsce obozowi „inicjatywy prywatnej”, że w latach, które zadecydowały o przyszłości Europy, wykluczał ekonomiczny sens i polityczną realność istnienia Polski niepodległej.

Uznając ludzi obozu „prywatnej inicjatywy” za element ideowo podejrzany, bo zamiast myśleć o Polsce mocarstwowej zajmowali się maszynami, zyskami i rynkami, wezwali ich, aby ustąpili miejsca tym, którzy niepodległość Polski okupili własną krwią i którzy z tej racji mają prawo do tworzenia w Polsce gospodarki”. Myślę, iż Czytelnik chyba zgodzi się z tezą, że z tego opisu wyłania się dość antypatyczna postać sanacyjnego polityka, pełnego bezbrzeżnej pogardy wobec ludzi inicjatywy prywatnej, zarzucającego przedsiębiorcom zdradę i uważającego, że przelana krew może być jedyną przepustką do władzy.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here