Jan (Iwan) Amons to prokurator wojskowy w czasach stalinizmu. Oskarżał polskich patriotów, którzy zostali następnie skazani na wyroki wieloletniego więzienia. Wielu zamordowano. Choć był Polakiem, do wymiaru „sprawiedliwości” w powojennej Polsce trafił już jako oficer sowiecki, wcześniej przez lata służący w organach represji ZSRS i Armii Czerwonej.

Już w czerwcu 1944 r. został szefem Wojskowej Prokuratury Rejonowej w „wyzwolonym” Lublinie. Polaków-niepodległościowców prześladował także jako oficer śledczy Prokuratury 1 Armii WP, prokurator 2 DP i wiceprokurator Prokuratury KBW W 1946 r. swoje krwawe żniwo ponownie kontynuował w Lublinie, potem w Gdańsku, by w końcu, w 1950 r., zostać prokuratorem Prokuratury Wojsk Lotniczych. W1948 r. został podpułkownikiem.

W procesach politycznych oskarżał, mimo iż nie posiadał pełnego wykształcenia prawniczego (w 1939 r. skończył jedynie jednoroczny kurs prawniczy dla prokuratorów i sędziów śledczych w Chabarowsku nad Amurem). Sprawy ze względu na ich kłamliwy charakter nazywamy dziś mordami sądowymi. Ludzi skazywano na podstawie spreparowanych dowodów winy.

I tak w akcie oskarżenia przeciwko płk. Bernardowi Adameckiemu, wobec którego wnosił o wieloletnie więzienie, napisał, iż w lipcu 1946 r. ten komendant Wojskowej Szkoły Technicznej, z polecenia płk. Franciszka Hermana, rozpoczął tworzenie tajnej organizacji w Wojskach Lotniczych, której celem miało być obalenie siłą władzy państwowej oraz prowadzenie działalności szpiegowskiej na rzecz mocarstw imperialistycznych. W uzasadnieniu czytamy m.in.: „Proces ten to jeszcze jedno zdemaskowanie nikczemnej garstki wykolejeńców narodu polskiego, którzy zdradzili swój kraj i wiernie służyli agentom świata imperialistycznego, dążąc do nowej pożogi wojennej”.

W tym samym procesie żądał kary śmierci dla płk. Józefa Jungrava, płk. Augusta Menczaka, płk. Stanisława Michowskiego, ppłk. Władysława Minakowskiego i płk. Szczepana Ścibiora. Tych pięciu oficerów, a także płk. Adamieckiego, sąd skazał na karę śmierci. Bierut nie skorzystał z prawa łaski i cała szóstka została zabita strzałem w tył głowy 7 sierpnia 1952 r. w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Przez lata PRL mordowano pamięć o nich. Dziś, po 23 latach III RP, ich szczątki są odkopywane na „Łączce”.

Ale po Iwanie Amonsie też ślad zaginął. Wybitny znawca stalinizmu Krzysztof Szwagrzyk napisał: „dalsze losy nieznane”. Aż do dziś wiadomo było jedynie, że w 1954 r. został oddelegowany do ZSRS. Aż nagle prokurator Amons odnalazł się w… Bykowni. I to bynajmniej nie w zbiorowym dole śmierci, ale podczas uroczystości otwarcia polskiego cmentarza wojennego – we wrześniu ub. roku.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here