na zdjęciu: Tadeusz Płużański, fot. z https://www.youtube.com/watch?v=LwM94wt8tck

O Henryku Podlaskim – w latach 50. zastępcy Naczelnego Prokuratora Wojskowego do spraw szczególnych, jednym z najbardziej wpływowych, a zarazem okrutnych funkcjonariuszy komunistycznego systemu bezprawia – mało się dziś pisze i mówi.

Jego zdjęć nie ma na wystawach przedstawiających krwawych stalinowskich prokuratorów. Dlaczego? W 1956 r. nagle zniknął ślad po nim zaginął. Podlaski, który przez 50 lat był uważany za zmarłego – a co za tym idzie, nie można było go osądzić – nagle odnalazł się. W prasie ukazały się nekrologi: „Dnia 13 lipca 2004 roku zmarł po długiej i ciężkiej chorobie, przeżywszy 77 lat, Henryk Podlaski, pułkownik w stanie spoczynku“. Został pochowany w rodzinnym grobie na warszawskim Bródnie. A więc od 1956 r. żył – i to w Warszawie, tuż pod bokiem organów ścigania, które przez pół wieku nie mogły go znaleźć. Jego ostatni adres to ul. Lądowa 5 m. 91. Tu zameldowana była również (jest nadal?) jego córka (urodzona w 1948 r.) i syn (w 1949 r.).

A zatem zbrodniczy prokurator zakpił sobie z prawa i swoich ofiar. W całej sensacyjnej sprawie zgadzało się wszystko – imię, nazwisko, funkcja. Nie zgadzał się tylko – ale nieznacznie – wiek, gdyż stalinowski oprawca był o kilka lat starszy. Mogła to być kolejna mistyfikacja, jakich w życiu Podlaskiego było wiele. Może jeszcze raz jemu i jego rodzinie udało się wszystkich oszukać? Gdy sprawdziliśmy miejsce pochówku, pojawiła się jeszcze jedna nieścisłość – wyryte w kamieniu imiona rodziców Podlaskiego różnią się od tych metrykalnych. Może zmarły został pochowany z rodziną, ale dalszą? A może to jednak nie ten pułkownik Henryk Podlaski?
DO ZSRS, DO SIOSTRY W dokumentach czytamy: Podlaski Hersz, syn Mojżesza i Szpryncy Austern, ur. 7 marca 1919 r. w Suwałkach. Później zmienił imię na Henryk, ojciec Mojżesz został Maurycym, a matka Szprynca Stanisławą. Kiedy przyszła „odwilż“ i do więzienia trafiali w celach propagandowych niektórzy stalinowcy (m.in. szef Departamentu Śledczego MBP Józef Goldberg-Różański), Podlaski zaczął używać imienia Bernard, aż w końcu przepadł bez wieści (inni zmieniali nazwiska, np. śledczy MBP Alaborski na Malinowski). Przez dłuższy czas szukała go KG MO, ale bezskutecznie. Mówiło się, że utonął w nurtach Bugu.

Miał to być wynik nieudanej przeprawy przez rzekę podczas ucieczki na Wschód albo akt samobójczy. W 1966 r., po 10 latach starań, żona krwawego prokuratora uzyskała potwierdzenie jego zgonu. Oficjalna wersja głosiła, że umarł 31 grudnia 1956 r.

CZYTAJ DALEJ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here