Płużański: Jak rzekomo antysemicka Polska ścigała zbrodniarzy: Morela, Wolińską i Michnika

Polska to antysemicki kraj. Wystąpiliśmy o ekstradycję trzech osób-zbrodniarzy i wszystkie były Żydami. Antysemityzm naszego państwa jest jednak czysto teoretyczny. Wszystkie sprawy zakończyły się praktyczną klęską – trójka Żydów nie została nam wydana. Ale przecież najważniejszy jest antysemicki zamiar. (źródło tekstu: Najwyższy Czas! 11/2010)

Przypomnijmy te trzy historie. Najpierw antysemicki wniosek III RP o ekstradycję Salomona Morela odrzucił Izrael, potem Wielka Brytania postąpiła podobnie w sprawie Heleny Wolińskiej, a teraz Szwecja w sprawie Stefana Michnika.

„Potępiamy wszystkie akty przemocy”

Salomon (Szlomo) Morel, były naczelnik „polskich”, a w rzeczywistości ubeckich obozów śmierci w powojennej Polsce – w Świętochłowicach-Zgodzie (według komunistycznej propagandy, dla Niemców, ale w praktyce dla wszystkim wrogów „ludu”) i Jaworznie („reedukacja” młodych patriotów) – z Polski uciekł w 1992 roku. Antysemicko zaczął być ścigany dopiero kilka lat później.

Wówczas Polska skierowała do jego prawdziwej ojczyzny – Izraela – wniosek ekstradycyjny (zarzut: spowodowanie śmierci 1695 więźniów Świętochłowic, zakwalifikowane jako zbrodnie przeciwko ludzkości, które w świetle polskiego i międzynarodowego prawa nie ulegają przedawnieniu). Ministerstwo Sprawiedliwości Izraela odpowiedziało szybko i treściwie: zbrodnie Morela, jeśli w ogóle miały miejsce, w świetle izraelskiego prawa nie są żadnym ludobójstwem, a ponadto uległy już przedawnieniu.

Najciekawszy był komentarz: „Wniosek podniósł wiele kwestii odnośnie okresu bezpośrednio po drugiej wojnie światowej, podczas którego w Polsce około tysiąca Żydów zostało zamordowanych przez obywateli polskich. Wiele zeznań świadków dowodzących tych morderstw znajduje się w aktach Yad Vashem w Jerozolimie w Izraelu i w różnych instytucjach na całym świecie. Wspomniane powojenne morderstwa Żydów były badane przez władze polskie, ale wiele osób spośród odpowiedzialnych za te zbrodnie nie stanęło w obliczu sprawiedliwości. Stąd, chociaż potępiamy wszelkie akty przemocy, łącznie z tymi, o które jesfoskarżany Morel, fakt kontynuacji ścigania Morela w zestawieniu ze wspomnianym tłem historycznym jest zarówno niepokojący, jak i smutny…”.

Szkoda, że izraelskie ministerstwo „zapomniało”, za co w 1983 roku Józef Tkaczyk dostał od Yad Vashem medal „Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata”. A dostał za uratowanie w czasie wojny rodziny Morelów. Tymczasem Szlomo, znęcając się już po wojnie nad więźniami, mówił: „Byłem w Auschwitz przez sześć długich lat i przysięgałem sobie, że jeśli stamtąd wyjdę, odpłacę tym samym wam – hitlerowcom”. W rzeczywistości w KL Auschwitz Morel nie był ani jednego dnia. Ukrywał się w gospodarstwie Tkaczyków we wsi Garbów.

Po likwidacji obozu w Świętochłowicach Morel został naczelnikiem więzienia w Opolu, potem w Katowicach i Raciborzu, by w 1949 roku zostać komendantem obozu dla młodocianych więźniów politycznych w Jaworznie (w czasie wojny, tak jak w Świętochłowicach, była tu filia KL Auschwitz). Za te zbrodnie – mimo wieloletnich starań byłych więźniów – Salomon Morel nigdy nie był ścigany. Zmarł w Izraelu w lutym 2007 roku. Jego życie było pasmem niegodziwości i zbrodni, które nigdy nie zostały osądzone.

Sprawiedliwość w kraju Auschwitz

Taki sam, najistotniejszy dla sprawy „argument” pojawił się w przypadku prokurator Heleny Wolińskiej. Jeszcze przed odmową jej wydania brytyjski „The Independent” podkreślał, że pani ta jest jedną z nielicznych już przedstawicielek mniejszości żydowskiej z Polski i ocalała z Holokaustu: „Byłaby to więc ekstradycja do kraju, gdzie znajdują się takie miejsca jak Oświęcim i Brzezinka”. W te same tony uderzał „The Sunday Times”: „Czy Żyd może liczyć na sprawiedliwość w kraju Auschwitz, Majdanka i Treblinki, gdzie antysemityzm rodem ze średniowiecza wciąż pozostaje przygnębiająco mocno okopany?”. Potem dodano do tego inne, na wskroś antysemickie miejsce -Jedwabne.

CZYTAJ DALEJ

7 KOMENTARZE

      • No to jest wolnorynkowe rozwiązanie: milion złotych za dostarczenie, plus anonimowość i immunitet dla prywatnych wykonawców. Grom to overkill, w końcu trzeba tylko obstawić mieszkanie, wybrać odpowiednią porę do wejścia, mieć strzykawkę z jakimś barbituranem, samochód (i drugi w rezerwie) do przewiezienia na szwedzkie wybrzeże, tam „pijanego kolegę” na ponton, na wynajęty kuter rybacki i wio do jakiegoś Władysławowa albo innej Łeby.

        A wobec Szwedów potem rżnąć głupa, że sam zatęsknił za Ojczyzną, schlał się jak świnia i wybrał w podróż. 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here