Rotmistrz Witold Pilecki

Postać rotmistrza Witolda Pileckiego, jednego z najodważniejszych ludzi II wojny światowej, bohatera oporu przeciw brunatnemu i czerwonemu totalitaryzmowi, szczęśliwie – po latach cenzury i zapomnienia – przebija się do zbiorowej świadomości Polaków.

Jednak żadna z dostępnych na rynku książek nie odpowiada na pytanie: dlaczego Pilecki był Żołnierzem Wyklętym/Niezłomnym? Przecież po wojnie nie walczył z bronią w ręku, nie był nawet w lesie. Ale wbrew powtarzanym do dziś kłamstwom komunistycznej propagandy, rotmistrz nigdy się nie poddał, nie dał się złamać w ubeckim śledztwie, pozostał Niezłomny. Taki był przez całe życie, a został zamordowany w wieku zaledwie 47 lat. Powiedzieć możemy: w kwiecie wieku.

Pilecki brał udział w najważniejszych dla Polski wydarzeniach. Żołnierz 1920 roku, potem obywatel odbudowujący z gruzów Ojczyznę (i rodzinny majątek), dowódca wojny obronnej 1939 roku. Ochotnicza misja do Auschwitz i piekło tej niemieckiej fabryki śmierci. Jeszcze w trakcie brawurowej ucieczki prosił okoliczne placówki AK i centralę w Warszawie o zgodę na podjęcie akcji wyzwolenia obozu. Kiedy rozkaz organizacji „NIE” zabronił mu wzięcia udziału w Powstaniu Warszawskim, walczył początkowo jako szeregowiec, później dowodził oddziałem w Zgrupowaniu Chrobry II. Jego powstańcza reduta przy placu Starynkiewicza nigdy nie uległa Niemcom.

„Ja zostanę”

Po osadzeniu w oflagach Lamsdorf (Łambinowice) i Murnau nie zapomniał, że zgodnie z żołnierską przysięgą, jego obowiązkiem jest powrót do Polski. Zgodę na misję emisariusza wyraził gen. Władysław Anders. W okupowanym przez Sowietów kraju po raz drugi nie wykonał rozkazu – miał ponownie zameldować się w II Korpusie Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie. Nawet gdy bezpieka była na jego tropie, nie skorzystał z możliwości wyjazdu na Zachód. Do końca pozostał na posterunku, co określił słowami: „Ja zostanę, wszyscy nie mogą stąd wyjechać, ktoś musi tu trwać bez względu na konsekwencje”.

Święty polskiego patriotyzmu

To była misja. Rotmistrz poświęcił się dla Ojczyzny. Nieprzypadkowo mój śp. Ojciec, Tadeusz Płużański, nazywał swojego dowódcę „świętym polskiego patriotyzmu”. A jaki był dla współpracowników? Zarówno w Auschwitz, gdzie utworzył liczącą kilkuset świetnie zorganizowanych więźniów konspirację zbrojną, jak i po wojnie potrafił łączyć – wokół Sprawy – ludzi często o różnych poglądach. Nie był politykiem, nie interesowały go partyjne rozgrywki. I dziś też rotmistrz łączy, jest bohaterem różnych środowisk. Choć wciąż nie bez trudu przychodzi upamiętnianie go w przestrzeni publicznej, w książce znajdziemy też pozytywne przykłady.

Skazany na zapomnienie

Niestety Pilecki nie jest wizytówką Polski na świecie, choć nie każdy kraj może się poszczycić bohaterem tej miary, najwyższej próby. A przecież to Pilecki jako pierwszy uświadomił świat o Holokauście. Słał raporty o zagładzie Żydów, na które alianci zachodni nie zareagowali. Informacje te były uznawane za niewiarygodne, za wymysł fantazji autora. Nikt sobie nie zadał też trudu, aby sprawdzić ich prawdziwość. Ale dzisiaj Europa i Ameryka też nie chcą o tym pamiętać. Dla świata Pilecki skazany jest na zapomnienie przynamniej z dwóch powodów: bo Auschwitz ma być miejscem tylko żydowskiego cierpienia; bohaterem dla świata nie może być też przeciwnik komunizmu, a tym bardziej ofiara tego zbrodniczego systemu, której oprawcami byli komuniści żydowskiego pochodzenia.

CZYTAJ DALEJ

1
2
UDOSTĘPNIJ
Poprzedni artykułMoskwa. Trzeci Rzym czy Druga Mekka?
Następny artykułGenetyczna odrębność Międzymorza. Czy Słowianie uratują Europę?
Tadeusz Płużański
Polski dziennikarz, historyk i publicysta. Jest autorem m.in. książki "Bestie", zawierającej zapis reporterskiego śledztwa dotyczącego funkcjonariuszy czasów PRL. Pod koniec 2013 został prezesem Fundacji „Łączka”, sprawującą opiekę i działalność wspierającą wobec Kwatery na Łączce.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here