Komunisttyczny zbrodniarz, bandyta z UB Jerzy Kędziora

Czy ktoś skaże stalinowców?

„Za bicie więźniów gumą i żelazem owiniętym w ręcznik, przypalanie im włosów, zamykanie w karcerze, skuwanie na noc kajdankami, nakazywanie przysiadów, przyciskanie głowy do ściany, kopanie po nerkach, ubliżanie i grożenie w celu zmuszenia ich do przyznania się do rzekomych win” ubecki śledczy Jerzy Kędziora dostał trzy lata więzienia.

To jeden z nielicznych stalinowskich funkcjonariuszy skazanych po 1989 roku. Wyrok odsiadywał na warszawskiej Białołęce, ale podobno pod pretekstem złego stanu zdrowia wyszedł na wolność. Sędziowie III RP nie pociągnęli do odpowiedzialności żadnego komunistycznego sędziego i prokuratora. Solidarność życiorysów? Czy teraz to się zmieni?

Wacław Sikorski, łącznościowiec po szkole oficerskiej w Krakowie, 28 lipca 1948 roku został aresztowany przez Główny Zarząd Informacji WP. Najpierw trafił do warszawskiej centrali przy ul. Oczki, potem do MBP na Koszykową, a w końcu na Mokotów. Ubek mówił mu w śledztwie: „Ja ci radzę, podpisz pismo, bo przyjdzie tu kpt. Kędziora, któremu nikt nigdy nie odmówił podpisu”. Ponieważ podczas kolejnych przesłuchań Sikorski do niczego się nie przyznawał, śledczy kazał strażnikowi przyprowadzić Kędziorę.

Do pokoju wszedł człowiek w mundurze, w oficerkach. Miał w ręku jakiś drąg. Spytał: „Taki, nie taki, job twoju mać, podpiszesz?”. Sikorski nie podpisał. „Otwartą ręką huknął mnie w lewe ucho. O tu” – Wacław Sikorski pokazuje aparat przy uchu. „To jest po panu Kędziorze. Potem kazał mi »szatkować kapustę« [wielokrotne przysiady przy ścianie – T.M.P.] i kopał po nerkach. Po każdym takim przesłuchaniu sprowadzał mnie po schodach na dół, cały czas kopiąc. »W świątyni dumania wszystko sobie przypomnisz«. Trafiłem do karca”. Sikorski został skazany na karę śmierci, ale Bierut ostatecznie zamienił ją na dożywocie.

Podczas jednego z przesłuchań usłyszał krzyk kobiety. „To ta stara k****, twoja żona, tak się drze” – powiedział Kędziora. „Wtedy nie wiedziałem, że to był blef, że moja żona nie została aresztowana” – opowiada Wacław Sikorski.

Kochany syneczku

„Dlatego więc piszę niniejszą petycję,/ By sumą kar wszystkich – mnie tylko karano,/ Bo choćby mi przyszło postradać me życie/ – Tak wolę – niż żyć wciąż, a w sercu mieć ranę”.

Tak pisał w wierszu „Dla Pana Pułkownika Różańskiego” Witold Pilecki (Mokotów, 14 maja 1947 r.). Prośba rotmistrza nie została spełniona. W ramach odpowiedzialności rodzinnej UB uwięził 23 osoby, w tym kobiety. Część zwolniono, jednak dla innych rozpoczął się koszmar śledztwa. Żony głównych oskarżonych – Stanisława Płużańska i Helena Sieradzka – zostały skazane w procesach odpryskowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here