Kilka tygodni temu przypadła osiemdziesiąta rocznica rozpoczęcia operacji polskiej NKWD – sowieckiego ludobójstwa, którego ofiarą padła polska mniejszość w ZSRS, będącego drugą co do wielkości częścią Wielkiego Terroru. 

 

W literaturze sowietologicznej przyjęło się włączać operację polską do innych „operacji narodowościowych” Wielkiego Terroru i traktować je razem niemal we wszystkich aspektach jego wyjaśniania i interpretacji. Uczciwa analiza faktów z sowieckiej historii przedstawionych w poprzednich rozdziałach wskazuje, że to oczywisty błąd taksologiczny, polegający na włączaniu zdarzeń zupełnie odmiennych do tej samej kategorii, tylko dlatego, że posiadają one jedną wspólną cechę – w tym wypadku etniczny charakter.

Oczywiście żaden z poważnych historyków nie ukrywa podstawowych faktów, takich jak to, że antypolski rozkaz 00485 z 11 sierpnia 1937 r. był „wzorcowy” dla wszystkich innych sowieckich mordów narodowościowych, ale w przypadku żadnej innej narodowości tego wzorca nie zastosowano aż z taką intensywnością jak miało to miejsce w przypadku Polaków. Żaden badacz nie poddaje też w wątpliwość, że poprzedzający „polski” rozkaz 00485, rozkaz „niemiecki” 00439 – był zupełnie inny w swojej naturze, bo po pierwsze nie dotyczył wszystkich Niemców tylko „niemieckich poddanych”, w dodatku, zgodnie z jego treścią, mieli oni być „tylko” wyrzuceni z „ojczyzny proletariatu”, a nie zamordowani. Nikt z naukowców nie zaprzecza też temu, że gdy w końcu, na początku 1938 r., operacja niemiecka zaczęła być realizowana w trybie operacji polskiej, to właściwie w ogóle nie była ona prowadzona w największych niemieckich regionach narodowościowych, takich jak Powołże – gdyż mieszkali tam „swoi Niemcy”, którzy cieszyli się wobec represji swoistym immunitetem, podczas gdy regiony zamieszkałe zwarcie przez ludność polską były regularnie oczyszczane z polskiej ludności, bo „swoich Polaków” najzwyczajniej w świecie w ZSRS nie było – wszyscy byli obcy. Wreszcie nie ma też wątpliwości, że Polacy stanowili zdecydowanie największą część zamordowanych „po liniach narodowościowych”, przy czym, jeżeli za obowiązującą uznać ilość zamordowanych Niemców podaną przez „Memoriał” – czyli 41898, to okaże się, uwzględniając że Niemców było oficjalnie w ZSRS dwa razy więcej niż Polaków, iż różnica w intensywności mordowania na niekorzyść Polaków była dwunastokrotna (biorąc za podstawę obliczenia własne co do ilości polskich ofiar przedstawione w poprzednim rozdziale) – co oznacza, że natura represji w przypadku tych dwóch narodów musiała być zupełnie zdecydowanie inna. Dość zabawny przy tym jest fakt, że o ile, jak już wskazaliśmy, nawet sfałszowana, ale oficjalna statystyka sowiecka wykazała spadek liczby Polaków w ZSRS w latach 1937-1939, to jednocześnie odnotowała znaczny wzrost liczby Niemców z 1151601 do 1427232 osób w tym samym okresie.

Mimo więc wskazywania na radykalne różnice w przebiegu i intensywności represji „po liniach narodowych”, które są tak wielkie, że nie sposób ich wrzucać do jednego worka, mimo wreszcie pojawienia się tezy o „etnicyzacji” represji (wskazującej na kwestie narodowościowe jako jeden z najważniejszych motywów Wielkiego Terroru w roku 1938)– nadal w historiografii dominuje wspólne ujmowanie tych zbrodni. Nawet jeśli niektórzy autorzy, jak wskazaliśmy, dostrzegają szokującą nadreprezentację Polaków wśród ofiar stalinizmu to i tak starają się wrzucać ich do zbioru „narodowościowego”.Tymczasem operacja polska powinna być traktowana jako zdarzenie sui generis, radykalnie różniące się od operacji niemieckiej, łotewskiej i greckiej, tak jak prześladowania Żydów w czasie II wojny światowej różniły się od prześladowań zaaplikowanych Polakom, a te ostatnie od cierpień na jakie skazani zostali Francuzi. Sformułowanie „operacje narodowościowe” jest po prostu tak samo poznawczo błędne jak zdanie „w czasie II wojny światowej Niemcy prześladowali Żydów, Polaków i Francuzów” – gdyż przecież zachowania represyjne wobec tych trzech nacji były zupełnie inne. Jest to zupełnie oczywiste choćby przez to, czego historycy zajmujący się stalinizmem z jakichś powodów nie doceniają, że tylko Polakom przypisano zorganizowanie i udział we wszechogarniającym, pansowieckim spisku jakim była sprawa POW. Inne narody, owszem „tworzyły” jakieś organizacje „kontrrewolucyjne” czy antysowieckie, ale żadna z tych organizacji nie mogła na żadnym poziomie dorównać rzekomo oplatającej Związek Sowiecki siatce Polskiej Organizacji Wojskowej, dążącej do całkowitej anihilacji ZSRS i jego liderów. Te wymyślone przez NKWD działania Polaków spowodowały, że zostali oni potraktowani specjalnie, czyli zastosowano wobec nich działania ludobójcze, na co Sowieci nie zdecydowali się w przypadku żadnej innej „linii narodowościowej”.

Jedna z tysięcy ofiar rozkazu nr 00485

Jeśli by antypolskie działania sowieckich władz potraktować w taki sposób jak na to zasługują, czyli wyodrębnić je spośród innych „operacji narodowościowych” i dołączyć do nich antypolską czystkę w partii, NKWD, wojsku oraz antypolskie działania o charakterze antyreligijnym – to okazałoby się, że działania antypolskie są drugą co do wielkości częścią Wielkiego Terroru, ustępującą pod względem ilości ofiar tylko operacji kułackiej. Natomiast pozostałe operacje narodowościowe, w zależności od ich skali, należałoby w hierarchii ważności sowieckich działań represyjnych ustawić znacznie dalej, gdyż były znacznie mniej intensywne i przyniosły mniejszą ilość ofiar. Wydaje się, że taka zmiana perspektywy taksologicznej ma duże znaczenie wyjaśniające, bo wynika z niej, że władze sowieckie nie walczyły po prostu z „nierosyjskimi” narodowościami jak to się ujmuje w wielu pracach, nie walczyły też po prostu z mniejszościami „państw-wrogów”, takich jak Niemcy, Japonia i Polska. Władze sowieckie robiły coś zupełnie innego – w szczególnie okrutny sposób wyniszczały Polaków, którym przypisały organizację ogólnokrajowego spisku dążącego do zlikwidowania Związku Sowieckiego i jego przywódców, znacznie mniej intensywnie – Niemców i Łotyszy, których uznawano „tylko” za szpiegów pracujących dla odpowiednio niemieckiego i łotewskiego wywiadu, oraz, jeszcze w znacznie bardziej marginalny sposób – kilka innych narodowości. Przy czym istniały grupy etniczne – takie jak zwłaszcza Żydzi, których represje nominalnie nie dotknęły w ogóle (choć represjonowani byli pojedynczy przedstawiciele tej narodowości – zwłaszcza o polskich korzeniach, którzy traktowani byli po prostu jako Polacy).

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here