Sommer: Iwan Sierow. Zapiski podwójnego kata. Lekcja dla nas jaką technikę negocjacyjną i operacyjną sowieci stosowali wobec Polaków

Sierow przyznaje, że informacje o Leopoldzie Okulickim, który od 2 listopada 1940 roku był szefem ZWZ we Lwowie, otrzymał drogą agenturalną, czyli od zdrajców zakonspirowanych w łonie organizacji. To dzięki nim schwytano łączniczkę Okulickiego, Bronisławę Wysłouchową, która poddana torturom wydała jego kwaterę. Okulicki został aresztowany w nocy z 21 na 22 stycznia 1941 roku i od razu przewieziony na przesłuchanie do Sierowa. „Ja was znam, jesteście szefem wywiadu na Ukrainie” – miał powiedzieć autorowi pamiętnika. Następnie miał oświadczyć, że o organizacji wszystko opowie, ale nie ujawni żadnych nazwisk, czegokolwiek by z nim nie robiono. Podczas pierwszego przesłuchania, trwającego kilkanaście godzin, Okulicki wypalił 197 papierosów. Dwa dni później został odesłany do Moskwy. ZWZ po aresztowaniu dowódcy, zdaniem Sierowa, przestał działać. Sierow uczestniczył w wysiedleniach polskiej ludności, a także co najmniej brał współudział (polegający na wyłapywaniu oficerów i policjantów) w zbrodni katyńskiej. Na ten temat nie wypowiada się jednak. O udział w mordowaniu Polaków oskarża – słusznie – Bogdana Kobułowa, który miał się poczuć nieswojo po tym, jak Stalin nawiązał stosunki dyplomatyczne z gen. Sikorskim.

Polowanie na gen. „Wilka”
Sierow zorganizował także w Wilnie w lipcu 1944 roku pułapkę na gen. Aleksandra Krzyżanowskiego „Wilka”, szefa Okręgu Wileńskiego Armii Krajowej. Sowieci pozorowali rozmowy z AK-owcami, by złapać nie tylko samego „Wilka”, ale także całe jego dowództwo. Intrygę wymyślił Sierow. Najpierw odbyły się dwa wstępne spotkania „Wilka” z dowództwem sowieckim, w tym z gen. Iwanem Czerniachowskim. W ich trakcie sowieci nieoczekiwanie zgodzili się na zorganizowanie z żołnierzy AK samodzielnej jednostki bojowej, która byłaby w dodatku przez nich uzbrojona. Skuszony taką obietnicą „Wilk” na trzecie już spotkanie, 17 lipca, przybył tylko z dwoma innymi oficerami. Po trwającej dłuższy czas rozmowie Sierow doprowadził do tego, że „Wilk” wezwał wszystkich swoich oficerów na punkt zborny: „Zmieniłem temat rozmowy i oświadczyłem, że chciałbym, razem z »Wilkiem«, dokonać przeglądu jego oficerów, porozmawiać z nim, żeby zorientować się, jaka jest ich sytuacja bojowa, żeby można było donieść o sytuacji do Sztabu Głównodowodzącego Armią Sowiecką. Generał »Wilk« zaczął się konsultować w tej sprawie z obecnym na rozmowach przedstawicielem rządu londyńskiego, który, na ile zrozumiałem po polsku (a trochę polski znałem), oponował. Wtedy wtrąciłem się i powiedziałem, że nic na tym nie stracicie, bo pojadę na to spotkanie tylko z adiutantem. To najwyraźniej ich uspokoiło i zdecydowali się wezwać oficerów do miejscowości, którą pokazali mi na mapie, gdzie mieliśmy pojechać po zakończeniu rozmów. Potem poprosiłem »Wilka«, by wydał rozkaz w tej sprawie swojemu adiutantowi, który pojechałby i zebrał oficerów. »Wilk«, niczego nie podejrzewając, wydał taki rozkaz i adiutant odjechał”.

Potem sowieci jeszcze jakiś czas pozorowali rozmowy, by adiutant zdołał przekazać wydany przez „Wilka” rozkaz. Po czym Sierow nagle powiedział do Polaków: „Skoro wy tak się zachowujecie i nie chcecie walczyć u boku Armii Czerwonej przeciwko Niemcom, to ja was aresztuję”. Jeden z obecnych Polaków, wedle relacji Sierowa, wyciągnął broń, ale inny sowiecki oficer mu ją wyrwał. Natomiast gen. „Wilk” nie sprzeciwił się.

Pułapka na polski rząd

Niespełna rok później, późną zimą 1945 roku, Sierow znów zajmował się polskimi sprawami. Tym razem rozpoczął polowanie na krajowych przedstawicieli rządu londyńskiego. Jak twierdzi w swoich wspomnieniach, inicjatywa ich wyłapania przyszła wprawdzie z Moskwy, ale na prośbę komunistycznego rządu lubelskiego. „W Warszawie spotkałem się z Bierutem, Osóbką-Morawskim i Gomułką i spytałem się, dlaczego nie zwrócili się w tej sprawie bezpośrednio do mnie, a wysłali telegram do Stalina, który jeszcze mnie ochrzanił (…). Gomułka przeprosił i powiedział, że następnym razem będzie dzwonił bezpośrednio do mnie”.

Sierow zabrał się do roboty. Jak twierdzi we wspomnieniach, na początku nie wiedział, jakznaleźć polską Radę Narodową. Nitką prowadzącądo kłębka okazała się aktorka Ewa Bandrowska, która wg jednego z agentów miała znajomego, który z kolei miał kontakt z członkami rządu. Sierow zmusił Bandrowską do zdradzenia tego znajomego, który okazał się oficerem AK, po czym jego z kolei zmusił do odegrania roli posłańca od władzy sowieckiej. Posłaniec dotarł do gen. Okulickiego, któremu opowiedział bajkę o nieistniejącym gen. Iwanowie, który miał rzekomo zostać delegowany do rozmów z Radą Narodową. Okulicki dał się wymanewrować jak dziecko i doprowadził do tego, że polski rząd zebrał się w jednym miejscu pod Warszawą i czekał na spotkanie z władzami sowieckimi. Oczywiście był śledzony i wystawił wszystkich członków rządu agentom NKWD.

CZYTAJ DALEJ

5 KOMENTARZE

  1. Faktycznie zadał Sierow słuszne pytanie Okulickiemu? Dlaczego rozpoczęto coś, co skończyło się śmiercią ponad 200 000 ludzi i zniszczeniem Warszawy. W imię czego? Jakiejś demonstracji? Gdyby Sowieci nie dorwali Okulickiemu, ten pewnie wylądowałby w „ciepełku” gdzieś na Zachodzie (jak Bór i Monter).
    Pamiętniki takie to ciekawe źródło, choć ja wolałbym jednak je czytać w oryginale (czyli po rosyjsku). Nie ufam przekładom i jeżeli mam możliwość, to staram się dotrzeć do oryginału. A Sierowa nie powinno się oceniać w kategorii dobra i zła. Nie w takiej służbie. Oczywiście, z punktu widzenia Polaków to zbrodniarz, ale ja chciałbym tak skutecznych ludzi w polskiej służbie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here