Czerwona Gwardia, Piotrogród 1917 r. fot. domena publiczna autor: Jakow Steinberg

Jesienią 1917 r. Rosja była jak w odrętwieniu. Nastąpiło wszędzie ogromne rozprężenie, kompletna społeczna apatia. Rząd Kiereńskiego był skrajnie niepopularny. Wojsko na froncie nie chciało walczyć. Do lata zdezerterowało milion żołnierzy, od lata do jesieni drugi milion. W kraju szerzył się nieprawdopodobny bandytyzm. Rząd Tymczasowy w następstwie rewolucji lutowej rozwiązał carską policję, ale nie stworzył własnej.

Bolszewicy w tym chaosie zyskiwali najwięcej, ponieważ jako jedyni głosili wycofanie Rosji z 1 Wojny Światowej. Już kilkakrotnie w 1917 r. próbowali przejąć władzę w drodze demonstracji lub zamachu stanu (kwiecień, czerwiec, lipiec 1917 r.)

W październiku uznali, ze społeczna apatia jest tak duża, a poparcie ze strony wojska i społeczeństwa dla Rządu Tymczasowego jest bliskie dna, że należy jeszcze raz uderzyć. Nie udało im się jednak przejąć kontrolę nad olbrzymim liczącym prawie ćwierć miliona żołnierzy garnizonem piotrogrodzkim. Musieli zorganizować własne siły.

Rząd Kiereńskiego mógł się obronić. W Piotrogrodzie było 15 tys. oficerów, z których 1/3 a wiec 5 tys. było gotowych walczyć w obronie Rządu Tymczasowego przeciw bolszewikom, ale premier socjalista Kiereński niedowierzał oficerom, których uważał za reakcjonistów i nie chciał ich pomocy.

W sumie siły rządowe składały się z następujących jednostek: kilka pododdziałów junkrów (uczniowie szkól podoficerskich), batalion kobiecy w liczbie 140 żołnierek, trochę kozaków, oddział cyklistów, 40 inwalidów wojennych. Tak wyglądała obrona Pałacu Zimowego, gdzie obradował rząd Kiereńskiego. Razem to obraz nędzy i rozpaczy. W samym mieście były jakieś oddziały, które opowiadały się po stronie rządu. Kiereński mógł łącznie dysponować siłą 2 tys. żołnierzy w mieście i w Pałacu Zimowym.

Bolszewicy zgromadzili znacznie większe siły oceniane na ok. 7 tys. żołnierzy, marynarzy i uzbrojonych robotników. W nocy z 24 na 25 października, czyli z 6 na 7 listopada według obecnego kalendarza zaczęli przejmować władze w mieście. Prorządowym junkrom stojącym w kluczowych miejscach miasta kazano się po prostu rozejść lub zabierano im bron. Nie padł żaden strzał.

Najbardziej w kuriozalny sposób „zdobyto” Pałac Inżynierski, gdzie mieścił się wojskowy sztab. „Weszli i zajęli miejsca, a ci którzy tam siedzieli, wstali i wyszli”.

Na ranem jedynie Pałac Zimowy pozostał w ręku rządu. Rankiem bolszewicy próbowali go zająć, ale na odgłos pierwszych strzałów obrońców, od razu pouciekali. Po południu do szturmu ruszyli przybyli marynarze z Kronsztadu, ale i oni na odgłos strzałów obrońców także się wycofali.

Wieczorem krążownik Aurora dał jedną, jedyną salwę w kierunku Pałacu, ale ponieważ nie miał ostrej amunicji, strzelił ślepakami. Według późniejszej propagandy komunistycznej miał rzekomo dać sygnał „do rewolucji”, wiele godzin wcześniej. Dwie godziny później zaczęła strzelać Twierdza Pietropawłowska już ostrą amunicją, ale z ponad 30 strzałów armatnich, tylko 2 trafiły do celu.

Brak obiecanych posiłków spowodował, że kozacy, a potem junkrzy opuścili Pałac. Pozostały tylko: kobiecy batalion i kilkunastu kadetów. Dopiero wtedy zrewolucjonizowani zołnierze i marynarze weszli do Pałacu nie napotykając oporu, którego zabronili stawiać ministrowie.

Zdobycie Pałacu Zimowego, przedstawiane w późniejszych sowieckich filmach jako szturm tysięcznych tłumów żołnierzy, marynarzy i robotników to fikcja. Nie było też żadnej rewolucji, tak jak w lutym, kiedy dziesiątki tysięcy ludzi wyległo na ulice. W październiku siły bolszewickie i probolszewickie po prostu zajęły miasto, którego nikt nie bronił.

Ogromny garnizon piotrogrodzki nie opowiedział się po żadnej ze stron i w ogóle nie wziął udziału w tym puczu. Jednostki kozackie, do tej pory wierne rządowi, tym razem odmówiły poparcia. Kozacy mieli dość wojny. Oficerowie też nie wzięli udziału w walkach, nie chciał ich Kiereński. Żadna ludność, oprócz jakiś grup robotników nie brała w tym udziału.

Po prostu upadł skrajnie niepopularny rząd, którego nikt nie chciał bronić.
Większość ludzi w Piotrogrodzie, nie mówiąc o Rosji nie miała pojęcia, że coś się stało. Zmiana rządu nie wywołała najmniejszego poruszenia. W Piotrogrodzie następnego dnia robotnicy poszli do fabryk, urzędnicy do biur, a wieczorem zapełniły się restauracje i kawiarnie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here