Bitwa pod Koronowem - Zdzisław Walczak

Grunwald był zagładą krzyżackiej armii. To bardzo trafnie podsumował Henryk Sienkiewicz w zakończeniu „Krzyżaków”: „A król, chociaż zdawał sobie sprawę z ogromu klęski, jednakże patrzył jakby w zdumieniu przed siebie i w końcu spytał: – Zali cały Zakon tu leży? Na to podkanclerzy Mikołaj, który znał przepowiednie św. Brygidy, rzekł: – Nadszedł czas, iż wyłamane są ich zęby i odcięta jest ich ręka prawa!!…”

Na grunwaldzkim polu zginęli: wielki mistrz, wielki marszałek, wielki komtur oraz prawie całe dowództwo. Z 250 braci zakonnych, którzy brali udział w bitwie padło 203. Tylko kilku udało się ujść w pola bitwy, pozostali dostali się do niewoli.

Jednakże do końca wojny było daleko. Obronił się Malbork, broniony przez energicznego komtura ze Świecia, Henryka von Plauena (nie brał udziału w bitwie pod Grunwaldem). Von Plauen natychmiast ogłosił się „zastępcą wielkiego mistrza”. Po 2 miesiącach bezskutecznego oblężenia odstąpiły od niego wojska polsko-litewskie.

Jednakże militarna sytuacja Zakonu była tragiczna. Wbrew powszechnemu mniemaniu braci zakonnych, czyli tzw. Krzyżaków nie było dużo. W sumie było ich kilkuset. Armia krzyżacka składała głównie ze świeckiego rycerstwa z Pomorza (wielu z nich było polskiego pochodzenia) i z Prus oraz z miejscowej plebejskiej piechoty (w tym także polskiego i pruskiego pochodzenia). Pewną niezbyt dużą, ale bardzo wartościową jakościowo część krzyżackiej armii stanowili rycerze-goście z Zachodu. Teraz, z tej całej armii, tysiące zostało na zawsze pod Grunwaldem.

Zakon potrzebował militarnej siły, żeby w ogóle przetrwać, a poza tym musiał też pokazać, że nie wszystko stracone, że nadal jest „atrakcyjny” dla rycerzy-gości z Zachodniej Europy. Potrzebował siły i sukcesu, żeby przynajmniej częściowo zatrzeć wrażenie klęski, a właściwie zagłady swojej armii.

Władysław Jagiełło po powrocie do Polski rozpuścił armię, zatrzymując tylko oddziały nadworne. Sam król nie wrócił do Krakowa, ale został nad granicą. Tymczasem za wezwanie von Plauena zmierzały oddziały krzyżackie i najemne dowodzone przez Michaela Kuechmeistera, przyszłego wielkiego mistrza Zakonu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here