Polscy piłkarze cieszą sie ze zdobytej bramki. Polska - Niemcy 2:0 fot. PAP autor: Bartłomiej Zborowski

11 października 2014 r. Polska pokonała Niemcy 2:0 w eliminacyjnym meczu Mistrzostw Europy w piłce nożnej. To zwycięstwo miało z różnych powodów o wiele większy wydźwięk niż zwycięstwo z inną drużyną.

W sporcie niemal każdy zespół, czy zawodnik ma przeciwnika, z którym mu wyraźnie „nie „idzie”. Kwestia dotyczy nie tylko klasy sportowej przeciwnika, ale pewnego rodzaju wartości, które prezentuje przeciwnik i jego sposobu gry. Wtedy mówi się, że ten i ten nam wyraźnie nie odpowiada.

Taki przeciwnik, nieraz o wcale nie najwyższej klasie powoduje, że np. mistrz, który zwycięża innych mistrzów, ma ogromne problemy z tym zawodnikiem. Bywa też odwrotnie, że dobry zespół czy zawodnik, potrafi pokonywać nawet mistrzów, czy mistrza świata, ale nad jednym rywalem nie potrafi odnieść zwycięstwa.

Takim przykładem jest nasza najlepsza tenisistka Agnieszka Radwańska, która, kiedy była nr 2 na świecie (w sumie nie tak dawno) miała na rozkładzie wszystkie najlepsze tenisistki świata, z wyłączeniem Sereny Williams. Z Sereną ma tragiczny bilans: 10 meczów, 10 porażek. Nigdy nie pokonała ją w oficjalnym meczu. Raz wygrała z nią w meczu pokazowym czy towarzyskim, ale w tenisie takie mecze nie mają znaczenia i nie są wliczane do statystyk.

Taką przeszkodą nie do zwyciężenia przez wiele lat była dla reprezentacji Polski w piłce nożnej, reprezentacja Niemiec, mimo ze w międzyczasie potrafiliśmy pokonać wszystkie największe potęgi piłkarskie, mistrzów i wicemistrzów świata, największe piłkarskie „cywilizacje”: Brazylię, Argentynę, Włochów, Anglię, Francję, Hiszpanię i Holandię. Tylko z Niemcami nie potrafiliśmy ani razu wygrać, a tego zwycięstwa pragnęliśmy bardziej niż z jakimś innym zespołem.

Pierwszy mecz Polacy rozegrali z Niemcami w grudniu 1933 r. w Berlinie. Już prawie rok trwały w Niemczech rządy Adolfa Hitlera, który zmienił wrogą politykę Republiki Weimarskiej w stosunki do Polski, na szukanie porozumienia z Warszawą. Dzięki temu mógł dojść do skutku ten mecz. Niemcy mieli przewagę, bombardowali naszą bramkę i ostatecznie wygrali 1:0, strzelając gola w 89 min.

Potem jeszcze przed wojną rozegrano jeszcze kilka meczów, reklamowanych jako mecze przyjaźni, co z punktu widzenia, tego, co się stało w 1939 r., może budzić zdumienie, ale tak właśnie było. Z tych meczów udało nam się raz zremisować. Remisem zakończył się też pierwszy powojenny mecz w Hamburgu.

Do wielkiego wydarzenia doszło w 1971 r. Obie drużyny spotkały się wtedy w jednej grupie eliminacyjnej ME. Dla wielu Polaków, w tym dla mnie jako ucznia szkoły średniej (byłem na meczu), ten mecz miał być rewanżem za II Wojnę Światową. Na stadionie Dziesięciolecie w Warszawie wystąpiły drużyny, które wkrótce miały się stać najlepszymi drużynami w historii swoich krajów.

Mecz zaczął się nietypowo. Robert Gadocha, bodajże najlepszy lewoskrzydłowy w historii polskiej piłki przeciął podanie niemieckiego obrońcy do własnego bramkarza i zdobył bramkę. Radość trwała minutę. Genialny Gerd Mueller (najlepszy napastnik w historii niemieckiego futbolu i jeden z najlepszych w historii światowego) zdobył bramkę po błędzie naszego bramkarza Jana Tomaszewskiego.

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here