Duterte przy tym zupełnie się nie przejmuje wezwaniami filipińskich parlamentarzystów, żądających zaprzestania linczów dokonywanych przez policję i prywatne szwadrony śmierci. Wręcz przeciwnie – oficjalnie wezwał społeczeństwo do „aktywności” w tym zakresie. Postępowanie prezydenta wywołało krytykę nie tylko na Filipinach. Protestuje UE, USA i inne kraje. Protestuje też ONZ. Dla prezydenta Filipin nie ma to znaczenia, gdyż nie liczy się on z niczym. Odpowiedział, że Filipiny mogą opuścić tę organizację.

Druga wojna, jaką Duterte prowadzi, to wojna przeciw elitom. Najważniejsza z nich jest stołeczna elita, z Manili, w której aglomeracji mieszka ponad 1/5 ludności kraju. Filipiny są zdominowane przez klany rządzące całym krajem. To one mają władzę polityczną, społeczną, ekonomiczną i blokują awans innych grup. W efekcie wykształciła się bardzo niekorzystna struktura społeczna – z nieliczną klasą średnią i masą niezamożnych ludzi oraz biedoty. Ogromne rozwarstwienie ekonomiczne i istnienie całych obszarów biedy powoduje, że poparcie dla prezydenta walczącego z elitą sięga blisko 90%. On sam w swoim stylu zapowiedział, że jeśli parlament będzie blokował jego reformy, to rozwiąże go i powoła rząd rewolucyjny. Zamierza przekształcić Filipiny w federację na wzór USA. Natomiast trudno coś konkretnego powiedzieć o jego reformach gospodarczych. Ze szczerością właściwą sobie powiedział, że skopiuje program wyborczy swoich kontrkandydatów Roxasa i Poe, które – jak ocenił – są dobre. Wydaje się, że pod tym względem ma dość dużo zdrowego rozsądku i nie chce specjalnie zmieniać gospodarczego mechanizmu wprowadzonego przez jego poprzednika, prezydenta Aquino, który przynosi Filipinom wzrost PKB na poziomie 6,5% rocznie. Duterte woli się skupiać bardziej na sprawach społecznych, takich jak wprowadzenie zakazu palenia papierosów w przestrzeni publicznej czy zakazanie dzieciom wychodzenia z domu po zmroku.

Trzecia i czwarta wojna mogą zakończyć się sukcesem. Prezydentowi udało się zawrzeć zawieszenie broni z komunistyczną partyzantką (Nową Armią Ludową) i wkrótce rozpoczną się rozmowy pokojowe. Na dobrej drodze jest także sprawa zakończenia długiego jak historia Filipin konfliktu z mniejszością muzułmańską.

Porzucenie Ameryki

Filipiny przez ostatni wiek miały specjalne relacje z USA. Od 1951 roku Stany Zjednoczone i Filipiny mają traktat obronny, zgodnie z którym Ameryka przyjęła zobowiązanie obrony tego wyspiarskiego państwa. Co prawda w 1992 roku amerykańska armia opuściła bazy na Filipinach na żądanie Manili, ale wzrost znaczenia Chin i konflikt o wyspy Spratly zmusił filipińskie władze do przeproszenia się z Waszyngtonem. Niedawno Amerykanie powrócili do dwóch starych baz (Subic Bay i Clark) koło Manili, a w tym roku podpisano porozumienie o budowie aż pięciu nowych.

Konflikt pomiędzy Filipinami a Chinami systematycznie się zaostrzał. Poprzedni prezydent, Benigno Aquino III, prowadził twardy kurs w stosunku do wielkiego zamorskiego sąsiada. Nie wahał się porównywać politykę chińskich roszczeń do polityki roszczeń nazistów i w końcu oddał sprawę do rozstrzygnięcia Międzynarodowemu Trybunałowi Arbitrażowemu w Hadze, który chińskie roszczenia do wielkich akwenów Morza Południowochińskiego jako własnej strefy ekonomicznej uznał za pozbawione zasadności. Chiny nie uznały tej decyzji. Duterte podczas kampanii wyborczej oczywiście przyjął podstawę nieustępliwą, pajacując w swoim stylu. Powiedział, że jeśli Chińczycy nie uznają praw Filipin do wysp Spratly, to on wsiądzie na motorówkę i zatknie tam filipińską flagę. Takie bombastyczne oświadczenia, rzecz jasna, wywołują entuzjazm tłumów. W rzeczywistości Duterte zamierzał zrobić zupełnie coś odwrotnego. Już wtedy po cichu sugerował możliwość zawarcia kompromisu w zamian za chińskie inwestycje. Jako prezydent Duterte aktualnie całkowicie rewiduje politykę Filipin względem Chin.

Zaproponował bilateralne rozmowy odnośnie konfliktu na Morzu Południowochińskim, czyli to, czego żądają Chińczycy; mianował swoim specjalnym wysłannikiem na rozmowy w Chinach byłego prezydenta Ramosa, znanego z prochińskich sympatii; oświadczył też, że jesienią wybierze się z wizytą do Chin, i zaczął często przyjmować chińskiego ambasadora. Ten nagły, kompletnie niespodziewany zwrot jest, jak należy sądzić, spowodowany dwoma czynnikami. Pierwszy to ogromne inwestycje w infrastrukturę, których tak bardzo potrzebuje filipińska gospodarka, a które mogą finansować tylko Chińczycy. Drugi, bardziej ukryty, to pogarda, jaką żywi Duterte dla demokracji, i chęć znalezienia się w gronie sojuszników, którzy nie będą krytykowali go za bezwzględne rządy. Bliżej mu więc do Xi Jinpinga i Putina niż do Obamy. Stad też uznanie dla krwawego dyktatora Marcosa, którego zwłoki chce sprowadzić do kraju ku oburzeniu wielu Filipińczyków. Zwrot ku Chinom dokonuje się z jednoczesnym gwałtownym pogorszeniem stosunków z USA. Duterte w swoim stylu obraził amerykańskiego ambasadora Philipa Goldbega, nazywając go „sukinsynem”, a swojemu ministrowi obrony kazał kupować sprzęt wojskowy w Chinach i w Rosji. Ostatnio polecił odwołać doroczne wspólne amerykańsko-filipińskie manewry wojskowe. Jednak najbardziej szokujące zachowanie miało miejsce na szczycie państw ASEAN w stolicy Laosu, Wientianie. Tam nazwał Obamę „skur***”, co stało powodem odwołania ich spotkania przez amerykańskiego prezydenta.

Wydaje się, że Duterte podjął grę, z której konsekwencji być może nie do końca zdawał sobie na początku sprawę. Filipiny stanowią bardzo ważną część linii obrony, jaką Amerykanie budują przeciw Chinom. To tzw. pierwsza linia wysp, w skład której wchodzą: cztery główne japońskie wyspy, archipelag Riukiu z Okinawą, Tajwan i Wyspy Filipińskie. Blokują one Chinom wyjście na Pacyfik. Przejście Filipin na stronę Chin rozwala tę cała linię bezpieczeństwa antychińskiej koalicji, narusza interesy wielu krajów, w tym głównie Wietnamu, Tajwanu, Japonii, a przede wszystkim uderza w wielką strategię USA powstrzymania ewentualnego ataku chińskiego na Morzu Południowochińskim.

Filipiński „piwot” to klęska strategii USA. Wątpliwe, żeby ktoś na to pozwolił. Miesiąc temu, podczas pobytu prezydenta w Davao, dokonano na rynku w tym mieście zamachu bombowego, podczas którego zginęło kilkanaście osób. Do zamachu przyznała się islamska terrorystyczna organizacja Abu Sajefa, ale prezydent miał powiedzieć: „nie będzie spokoju, dopóki tu są Amerykanie”. To może oznaczać, że albo uznał zamach za ostrzeżenie dla siebie, albo będzie chciał anulować umowę o budowie pięciu nowych baz amerykańskich, czyli kontynuować swoją politykę. W takim wypadku przewidywanie, że nie dotrwa do końca kadencji, nie jest pozbawione podstaw.

8 KOMENTARZE

  1. (faktyczna liczba ofiar Holokaustu to 6 mln Żydów-[żyd pisze się z małej litery!]).< kłamstwo panie Tomaszewski, w całej Europie było ich w 1939 3 mln! Piszesz pan brednie.

  2. Tomaszewski poczytaj sobie dokumenty o Auschwitz MCK, dostępne w necie, to nie będziesz wtedy bzdur o żydach wypisywał o jakimś holokicie i 6 mln, które nagle zmalały do ok.700 tys! No i doucz się analfabeto, że Polak, Anglik, etc. czy Izraelczyk pisze się z dużej litery a żyd zawsze z małej. Polecam dziennikarzyno od siedmiu boleści: Patton zamordowany przez koczowników http://wolna-polska.pl/wiadomosci/patton-zamordowany-koczownikow-2017-09 [Konflikt między żydostwem i Pattonem narastał, kiedy generał odmówił usuwanie niemieckich cywilów z domów po to, by zasiedlić je „przesiedleńcami.” Większość z nich stanowili Żydzi, którzy nigdy nie byli „przesiedleńcami,” lecz raczej tłumnie przybywali do Niemiec z Rosji i Polski.]

  3. Dyrektor Muzeum Auschwitz przyznał że „komora gazowa” została sfabrykowana. W bezprecedensowym filmowym wywiadzie z dr. Franciszek Piper – starszy kurator i dyrektor archiwów Państwowego Muzeum w Auschwitz, przyznał przed kamerą, że „krematorium 1″, rzekoma „mordercza komora gazowa” pokazywana setkom tysięcy turystów każdego roku w obozie w Auschwitz została wybudowana w rzeczywistości po wojnie przez Związek Radziecki na bezpośredni rozkaz Stalina.
    https://wirtualnapolonia.com/2014/08/18/dyrektor-muzeum-auschwitz-przyznal-ze-komora-gazowa-zostala-sfabrykowana/

    Ps…W Auschwitz nie zginą ani jeden żyd!!!
    Był to obóz pracy, zaplecze siły roboczej dla zakładów chemicznych, tam byli wyłącznie Polacy i inne pracowite nacje. Oni umierali z wycieńczenia, chorób i niedożywienia. To nawet opisuje i omawia w filmach nomem omen uczciwy żyd z USA, jest w internecie, mam na dysku, jak znajdę to wkleję. W obozach dla żydów: W dokumentach MCK w Szwajcarii widnieje liczba ok. 300 tys, zmarłych z powodu chorób, tyfusu, etc..wycieńczenia pracą, etc. Te dokumenty są dostępne w internecie. Pytanie skąd wzięło się 6, potem 4, potem 1.6, a ostatnio ok. 1 mln? Czyli reszta posiadła dokumenty pomordowanych Polaków, jak i banderowcy niedobici z Ukrainy, i rozlazła się po Polsce. Część z nich wyjechała/młodzi budować Izrael, lub w świat, starzy pozostali, więc mamy tego miotu teraz jak Szurmiej mówi 4 mln, + ci co cichcem powrócili z Izraela, lub ich pomiot bo tam zasiedlali kibuce i musieli rękami nie głową pracować, no i w kibucu urodziłeś się i w kibucu umierałeś, więc ich potomkowie wracają. Mówi się o liczbie żydów w Polsce liczącej ok. 6 mln! Także dokumenty gen. Pattona, Departamentu Stanu, mówią o nieistnieniu komór gazowych w Dachau i innych obozach. Można znaleźć to także w internecie. + pouczające komentarze pod linkiem. Polecam.

  4. Cywilizację ŚMIERCI zbudowali żydzi. Największe LUDOBÓJSTWO gojów (100 mln ofiar) Największe w dziejach LUDOBÓJSTWO gojów

    Rosjanie wycierpieli w XX wieku więcej niż jakikolwiek inny naród. Żaden kraj nie stracił podczas obu wojen światowych tylu obywateli, co Rosjanie. Ale to sowiecka (praktycznie żydowska) władza przez czystki i wymuszony głód zabiła więcej swoich dzieci niż wszyscy wrogowie razem wzięci.

    „Zanim uruchomiono obóz w Oświęcimiu wymordowaliście w Rosji 60 mln gojów i to 25 lat wcześniej, wy potomkowie największych ludobójców w dziejach świata!”

    Zażydzone media chcąc nas skłócić wmawiają gojom nawet to, że zbrodni w Katyniu dokonali Rosjanie a nie żydzi z NKWD. Podobną taktykę stosuje zło przypisując Polakom odpowiedzialność za Holokaust żydów. Czyste ZŁO rozgrywa gojów jak chce.

    Przypomnienie: Izraelska gazeta „Maariv” z 21 lipca 1971 r. wyjawia końcowy sekret katyńskiej masakry. „Żydowski major w tajnej sowieckiej służbie (NKWD) i inni oficerowie przyznali mi się, że okrutnie zamordowali 12 tys. polskich oficerów w lesie katyńskim po wybuchu II wojny światowej.”

    Nie wolno nam nigdy zapomnieć o tym, że Zbrodnia Katyńska to ciąg dalszy tej potwornej zbrodni ludobójstwa gojów:

    Żydowska Rewolucja z 1917 r. była największym w dziejach świata LUDOBÓJSTWEM gojów (w samej Rosji prawie 60 mln ofiar). ZŁY wymordował w carskiej Rosji całą elitę, wszystkich okradanych wraz z rodzinami, likwidując przy okazji konkurencję na wiele pokoleń – odcinając głowę od tułowia Narodu.

    Zbrodnicze ZŁO wymordowało również wszystkie najszlachetniejsze jednostki z prostego ludu czyniąc pozostawiony przy życiu „najgorszy” element całkowicie poddany woli i kaprysom bezwzględnego pasożyta który zyskawszy monopol na prawdę mógł już dowolnie prać mózgi oświeconym dyplomatołkom.

    W wyniku tej największej w świecie eksterminacji gojów wyselekcjonowano z ludobójczych pogromów najbardziej zdegenerowaną rasę głupich i posłusznych niewolników potulnie tyrających na odwiecznego pasożyta zżerającego od środka żywy organizm nosiciela.

    Niewolników, których główną rozrywką ma być ubliżanie i wygrażanie „okradającemu” narody Kościołowi i „złodziejowi” Rydzykowi. – Przeraża mnie każda żydokomusza religia która wysuwa fanatyczne żądania lub twierdzenia, argumentując to wolą ludu.

    „Czy wolno zabijać kobiety i dzieci gojów? (…) Gojów najlepiej zabić, wężom najlepiej rozwalić czaszkę” Źródło: Izrael Szahak – Żydowskie Dzieje i Religia. Chyba teraz łatwiej zrozumieć Holokaust gojów w XX wieku, łączenie przeszło 100 mln wymordowanych gojów. Całość tu: http://lustro-blizna.blogspot.co.uk/2015/02/cywilizacje-smierci-zbudowali-zydzi.html?m=1

  5. Rozkoszna dupa Lenina

    rozdzial-v-rozkoszna-dupa-lenina

    [Słyszałem o dokumentach na temat perwersji u „wodzów rewolucji” od dysydentów rosyjskich z kręgu Sacharowa w Dubnej i w Moskwie w latach 70-tych. Potem w Paryżu, w latach późnych 80-tych, w kręgach postępowych intelektualistów. Odrzucała mnie perspektywa wczytywania się w tę obrzydliwość. Jednak obecnie, wiek cały po tych (już udokumentowanych) FAKTACH, trzeba do tej sprawy wrócić, bo skutki tej piekielnej rozpusty (polityczne, społeczne) odczuwamy do dziś. Baronowie francuscy świńtuszyli w XVIII wieku z nudów, z ciekawości. Dopiero później zostali wciągnięci w rozpustę rytualną (loże satanistyczne). Tu, u „wodzów rewolucji” rozpusta rytualna była środkiem do niszczenia narodów, wyrazem ich wiary w triumf ZŁA. Osoby delikatniejsze psychicznie ostrzegam przed czytaniem tego tekstu.

    Por. też Wiara a wiedza – a CzK i Lenin czyli wstrząsające opowiadanie z książki Vladimira Volkoff, „Kroniki anielskie”, http://dakowski.pl//index.php?option=com_content&task=view&id=1471&Itemid=46 MD]

    http://dakowski.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5084&Itemid=129

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here