Dzisiaj talibowie prowadzą podwójną grę. Z jednej strony próbują osłabić siły rządowe, a z drugiej – świadomi swojej militarnej słabości – starają się porozumieć z rządem, legalizować się i wejść w struktury władzy, żeby rozbić je od środka. Z tego względu zupełnie jest im nie po drodze z organizacjami radykalniejszymi niż oni sami, a tych obecnie w Afganistanie nie brakuje. Do znacznie poważniejszych tarć dochodzi tam pomiędzy talibami a ISIS. To ostatnie to Państwo Islamskie w Iraku i Lewancie, utworzone przez muzułmańskich ortodoksów ze skrajnie religijnego ruchu salafitów. Wykorzystali oni pustkę, jaka powstała na Środkowym Wschodzie w wyniku wycofania wojsk NATO, i założyli swoje komórki w Afganistanie i w Pakistanie, starając się zmarginalizować działających tam talibów i Al-Qaidę oraz dokonywać w obu tych krajach rekrutacji do swoich oddziałów walczących w Syrii i Iraku. Doprowadziło to do walk między nimi, z których najbardziej spektakularnym wyczynem – co prawda nie w Afganistanie, ale na Bliskim Wschodzie – była egzekucja jeńców ISIS dokonana przez oddział Al-Qaidy w bardzo podobny sposób, w jaki ISIS zamordowało egipskich chrześcijan w Libii. Można dodać – choć to wybiega poza geograficzny zakres tego artykułu – że w Syrii kilkanaście innych islamskich organizacji terrorystycznych zawiązało sojusz i walczy przeciw ISIS.

Jak widać, terrorystyczny obłęd nie zna granic. Najbardziej ekstremistyczne organizacje muzułmańskie mordują wzajemnie swoich członków, licytując się nawzajem, kto jest bardziej „prawowiernym” muzułmaninem, a tak naprawdę chodzi im o wpływy i władzę w przyszłym globalnym kalifacie, który zamierzają narzucić narodom całego świata.

Pakistan – kraj na rozdrożu

Krajem szczególnie narażonym na działalność terrorystyczną jest Pakistan. Działa tam wiele organizacji skrajnych i terrorystycznych, cieszących się niemałym poparciem wśród ludności, a także wśród części elit. Najważniejszymi są: Sipah-e-Sahaba Pakistan (Korpus Towarzyszy Proroka) oraz Lashkar-e-Jhangvi. Obie nienawidzą zarówno wojskowych, jak i cywilnych rządów swojego kraju oraz mniejszości szyickiej. Działają tutaj także talibowie oraz Al-Qaida. Tej ostatniej przypisuje się udany zamach na byłą premier Benazir Bhutto. Pakistan niemal od początku istnienia jest państwem niestabilnym. Nie udało tam się wprowadzić na stałe demokratycznych rządów. Co jakiś czas są one obalane przez wojskowe zamachy stanu. W o wiele mniejszym zakresie niż w sąsiednich Indiach funkcjonuje narodowa świadomość Pakistańczyków. Wszystko to powoduje, że największym problemem Pakistanu jest rozdarcie elit, które nie mogą się ostatecznie zdecydować, jakie państwo chcą budować: demokrację parlamentarną czy republikę islamską. Ten brak jednoznaczności stwarza doskonałą glebę dla wszelakich islamskich ruchów cieszących się cichym poparciem części elit, w tym służb specjalnych, sił policyjnych i części korpusu oficerskiego. Jeśli w jakimś azjatyckim państwie na wschód od Bliskiego Wschodu ekstremiści zdobędą władzę, to będzie to prawdopodobnie Pakistan.

Bez szans w Azji Środkowej

ISIS działa nie tylko w Pakistanie i w Afganistanie, ale próbuje zbudować swoje organizacje w Azji Środkowej. Obecnie to prawie terra incognita dla islamistów. Tam przez 70 lat władzy sowieckiej niemal wykorzeniono religię do gruntu. Społeczeństwa są niemal ateistyczne. Odrodzenie islamu w latach dziewięćdziesiątych XX wieku w tamtym rejonie ma raczej charakter powierzchowny. Próba zainstalowania islamskiego reżimu podjęta w Tadżykistanie dwie dekady temu przez siły zewnętrzne (Al-Qaidę i talibów) nie udała się. W tych krajach rządzą bardzo zsekularyzowane elity, wywodzące się bezpośrednio z Komunistycznej Partii Związku Sowieckiego. Mają one bardzo długie doświadczenie w radzeniu sobie nie tylko z polityczną opozycją, ale i ze wszelkimi ruchami religijnymi. W stosunku do islamskiego kleru prowadzą bardzo ścisły nadzór, bezwzględnie kontrolując meczety. Jakikolwiek mufti czy kadi, który chciałby prowadzić jakąś propagandę antyrządową, po prostu by znikł i już nie wrócił. Nie ulega też wątpliwości, że gdyby jakiś islamski ruch zaczął zagrażać rządowi któregoś z tamtejszych państw, np. Uzbekistanu, gdzie działa najsilniejsza organizacja islamska w Azji Środkowej, Islamski Ruch Uzbekistanu – to wojska krajów Szanghajskiej Organizacji Współpracy, tzn. rosyjskie i chińskie, udzieliłyby poparcia temu rządowi. Nie ulega wątpliwości, że ani Rosji, ani Chin nie będzie stać na tolerowanie istnienia jakiegoś kalifatu w Azji Środkowej.

Islamscy terroryści w Azji

Z racji oddalenia terytorialnego, ale i sił cywilizacyjnych tamtego regionu, ekspansja islamu zatrzymała się na granicach Azji Wschodniej. Właściwie ekspansja nastąpiła z jednego kierunku – z Azji Środkowej. Obecnie najpoważniejszym problemem jest sytuacja w chińskim Regionie Autonomicznym Xinjiangu (Turkiestanie Wschodnim), zamieszkanym przez muzułmańskich Ujgurów. Na tym wielkim terytorium, pięć i pół raza większym od Polski, mieszka zaledwie 21 mln ludzi. Działają tam dwie duże organizacje uznane przez chińskie władze za terrorystyczne: Kongres Ujgurów, kierowany przez milionerkę Rebiję Kadir, mającą ścisłe powiązania z władzami USA, która stanowczo zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom z terrorystami, oraz Islamski Ruch Wyzwolenia Turkiestanu Wschodniego (ETIM). Ta terrorystyczna organizacja dokonała ok. 200 antychińskich akcji. ETIM ma powiązania z Al-Qaidą, a także z Islamskim Ruchem Uzbekistanu oraz z talibami, którzy szkolili ujgurskich terrorystów. W Xinjiangu istnieje ponadto kilka innych, małych grup – takich jak Ujgurska Organizacja Wyzwolenia, Organizacja Wyzwolenia Turkiestanu Wschodniego czy Zjednoczony Front Rewolucyjny Turkiestanu Wschodniego.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here